Co robisz, gdy wchodzisz do dużego projektu na dwa tygodnie przed zdjęciami? Nie zmieniasz wizji, ale dbasz o to, by miała solidne fundamenty. Przy produkcji spotu dla LVBET moim zadaniem było przejęcie sterów nad logistyką i nadanie procesowi odpowiedniej dynamiki, by cała energia ekipy mogła skupić się na finalnym efekcie.
Projekt trafił do mnie z polecenia Michała Kidawy (Weapon Rental), za co bardzo dziękuję. Digital Craft miał już dopięte kluczowe elementy: umowy, świetną lokację i zarys scenariusza. Miłosz potrzebował jednak kogoś, kto wejdzie w proces na ostatniej prostej i zajmie się twardą organizacją planu. To był moment na szybkie działanie i rzemieślniczą precyzję.
Dostałem jeden dzień na analizę wszystkich dokumentów i ułożenie ich w jeden, przejrzysty harmonogram. Po audycie wypracowaliśmy 30 dodatkowych punktów styku, które wymagały domknięcia, by plan przebiegł bezstresowo. Skompletowałem resztę ekipy i przejąłem pełną odpowiedzialność za komunikację, budżet oraz logistykę.
Kiedy na planie pojawia się ambasador formatu Kizo, wszystko musi działać jak w zegarku. Moim celem było stworzenie takiej przestrzeni, w której 24-osobowa ekipa mogła pracować w pełnym skupieniu, wiedząc, że zaplecze jest w 100% zabezpieczone. To właśnie ta “niewidzialna” praca kierownika produkcji sprawia, że na koniec dnia wszyscy wychodzą z planu z poczuciem dobrze wykonanej roboty.
Ostatecznie projekt LVBET to dla mnie przykład świetnej współpracy. Pokazuje, że sprawne wejście w przygotowany proces i dołożenie do niego organizacyjnego doświadczenia pozwala dowieźć jakość, która broni się sama.



















